Nowe technologie. Ciekawe informacje!

Nowe technologie

Nowe technologie

Pozycjonowanie, seo, marketing zaktualizowane przez Rafał Szrajnert dnia Lipiec 31, 2019

Nowe technologie, co dalej?

W chwili obecnej tylko jeden sektor rynku IT notuje nieprzerwany wzrost z rok do roku i jest to też niezbyt imponujący wzrost, ponieważ ogranicza się do poziomu 1,8%.

Mowa tutaj o sektorze "data center" i nowe technologie. Według raportu Gartnera nic nie wskazuje na to, by mocno już nasycony rynek IT rósł w większym tempie lub bardziej się zdywersyfikował, chociaż akurat data center może wypadać całkiem nieźle. Związane jest to z cały czas rosnącą ilością przesyłanych danych, przez co konieczne jest stosowanie nowatorskich rozwiązań, mających na celu zagwarantowanie bezpiecznego i pewnego wzrostu dla firm.





Zainteresowany marketingiem internetowym dla swojej firmy?
+48 790-768-482, lub pisząc e-mail
info@rafalszrajnert.pl

SEO, pozycjonowanie, marketing internetowy, reklama płatna (facebook, google ads)



Obecnie to właśnie nowe technologie - technologie informatyczne leżą u podstaw większości zmian wprowadzanych w większych i mniejszych firmach. Jak pokazują badania, blisko 4 z 5 wszystkich decyzji managerów związanych z modernizowaniem struktury firm nastawione jest na tak zwane Big Data, czyli na zdolności związane z przetwarzaniem i analizowaniem dużych ilości danych w krótkim czasie. Kluczem do sukcesu staje się nie tyle zdobywanie odpowiednich informacji, co ich umiejętne przetwarzanie poprzez tworzenie narzędzi IT pozwalających na uzyskiwanie odpowiedzi potrzebnych do podejmowania strategicznych decyzji odnośnie istnienia danej firmy (nowe technologie).

Ilość danych jest naprawdę ogromna i dla jej zobrazowania wystarczy przywołać oficjalnie podawane liczby odnośnie typowych usług internetowych. Każdej minuty na świecie wysyłanych jest siedem milionów wiadomości poprzez narzędzia związane z facebookiem, ludzie dokonują 4 milionów zapytań w wyszukiwarce Google, blisko 450 tysięcy zapytań wysyłanych jest na Wikipedię, a 200 tysięcy aplikacji mobilnych jest pobieranych przez użytkowników telefonów, tabletów i innych urządzeń komputerowych. Wykonanie żadnej z tych czynności nie jest możliwe bez istnienia odpowiednich narzędzi informatycznych.



Centra danych przenoszą się w chmury- nowe technologie



Chmury obliczeniowe są coraz chętniej wykorzystywane przez małe i średnie przedsiębiorstwa. W stosunku do nich uprzedzeń pozbywają się także firmy duże, a nawet administracja państwowa. Najbardziej aktywne pod tym względem są urzędy skarbowe i urzędnicy służby zdrowia. Szacunki są bardzo różne, ale te stosunkowo konserwatywne mówią nam, że do końca dekady usługi w chmurze będą obejmowały około 11% rynku IT, co daje wartość około 450 milinów dolarów.



Zainteresowanie chmurami cały czas może jeszcze powodować zdziwienie, ale jest ono nie na miejscu. Osoby zarządzające przedsiębiorstwami muszą bowiem mierzyć się z coraz trudniejszym wyzwaniem odnośnie walki konkurencyjnej oraz z coraz większymi oczekiwaniami klienta. Usługi oferowane przez chmury są nie tylko tanie i wygodne, ale w dodatku zapewniają klientom stabilność i umożliwiają im na uzyskiwanie usług, które do tej pory nie były w jakiś specjalny sposób dostępne. Pojawiają się też zupełnie nowe modele biznesowe, których po prostu nie mogło być przed powstaniem efektywnych chmur internetowych.



Z cała pewnością na popularność nowoczesnych rozwiązań IT wpływ ma chęć podążania za najnowszymi trendami technologicznymi i wykorzystywania ich w celu osiągania przewagi konkurencyjnej nad innymi podmiotami na rynku. Za wielką wartość uchodzi możliwość wykorzystywania takich technik dla Big Data, analizowania informacji, zachowywania mobilności oraz lepszego rozumienia potrzeb klienta. Wszystkie tak definiowane cele są jednak już na starcie zupełnie nieosiągalne, jeśli nie mają wsparcia w postaci wydajnej i elastycznej infrastruktury teleinformatycznej.



Data Center na następne lata- nowe technologie



Świat IT to nieustannie zwiększające się wyzwania pod względem nowych rozwiązań technologicznych i praktycznych oraz konieczność zwiększania mocy obliczeniowej przy równoczesnej poprawie bezpieczeństwa danych.

Nie można również zapominać o kwestiach związanych z efektywnością działania. Dobra infrastruktura IT to taki system, który jest możliwie tani w utrzymaniu, pozwala na zapewnianie zaawansowanych funkcji, jak również zapewnia możliwość nieprzerwanego świadczenia usług.



Jakie data center zapewni takie usługi? Na pewno konieczna jest doskonała łączność, która będzie zapewniała wysoką przepustowość i bezawaryjność połączenia. W tym temacie pojawiają się kwestie klasycznego zabezpieczenia, czyli odpowiednie zasilanie i chłodzenie, a nawet ochrona przeciwpożarowa. Konieczne jest też wybranie odpowiedniego miejsca na serwerownię, by całość mogła działać bezpiecznie i była odporna na zewnętrzne zagrożenia.



Ogromne znaczenie praktyczne dla firm ma to, że dzisiejszych czasach wcale nie trzeba już posiadać wielkiego zaplecza IT, zatrudniać ludzi i zwiększać swoich kosztów. Wszystkie zadania tego typu mogą być spokojnie realizowane przez zaawansowane technologicznie i wysoko specjalistyczne jednostki zewnętrzne. Outsourcing usług IT pozwala skupiać się na tym, co dana firma potrafi robić najlepiej, czyli na prowadzeniu swojego biznesu.



Nowe technologie i lawina w chmurze



Przenoszenie danych do chmur internetowych staje się już globalnym trendem, który wymusza kolejne działania tego typu poprzez sprawianie, że nie ma dla nich żadnych sensownych alternatyw. Najbardziej widoczne jest to na przykładzie Estonii, która niemal wszystkie swoje ważne dane przeniosła do chmury i dzięki temu zarządzanie krajem na co dzień, jak również w przypadku sytuacji alarmowych, w tym nawet cyberataków, jest znacznie skuteczniejsze i łatwiejsze.

Roboty i cyborgi w przemyśle- nowe technologie



Przemysł 4.0 przestał być już wizją przyszłości, a stał się obowiązując dziś wszystkich, teraźniejszością. Nim jednak maszyny zastąpiły człowieka na stanowisku pracy w fabrykach, musiało dojść w nich do przemian, a sam przemysł stał się inaczej postrzegany, choćby przez samych przedsiębiorców.



W wielu współczesnych fabrykach i firmach zastąpienie ludzi maszynami było kierowane chęcią wyeliminowania błędów ludzkich. Kiedy bowiem za cały proces produkcji, odpowiada inteligenta maszyna, która każdą swoją „decyzję” konsultuje z innymi maszynami, trudniej jest o błędy i wyeliminowane zostają wszelkie zaniedbania. Przemysł 4.0 nazywany często czwartą rewolucją jest następcą dawnych wielkich przemian przemysłowych.

Chodzi tu o tę z lat 1782-1830 związaną z górnictwem i hutnictwem. Drugą, która miała miejsce w 1913 roku i wiązała się z pojawieniem się przemysłu chemicznego, maszynowego i początkami elektroniki, a także trzecią w 1954, gdy na świecie powstały pierwsze komputery, informatyka, a ostatecznie Internet. Jak mówi dr Jarosław Panasiuk z Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie proces ten nie mógł zakończyć się na tym etapie, a w latach 2025–2030 planuje się już zainicjowanie wstępnych systemów cyberbiologicznych. Z kolei dyrektor inżynierii w Google Ray Kurzweil, uznaję wręcz, że sztuczna inteligencja sprawi, że już niedługo ludzie staną się półcyborgami.



Nowe technologie.Maszyny zamiast ludzi?



Wedle definicji, system cyberbiologiczny, to pomysł na to, aby ludzie połączyli się z maszynami i byli w stanie panować nad całym procesem produkcyjnym i decyzyjnym.

Dr Jarosław Panasiuk twierdzi, że współcześnie nie da się już tylko wydawać maszynom poleceń. Musimy się wręcz od nich uczyć. W innym przypadku może bowiem dojść do sytuacji, że stracimy nad maszynami kontrolę. Przywołuje tu przykład, wydawałoby się odległy, ale pasujący do danej sytuacji. Chodzi o niewolników, którzy posiadali swój własny język, a ich właściciele nie chcieli się go uczyć ani poznawać. W efekcie niewolnicy, którzy stanowili mniejszość, nauczyli się języków europejskich i poznali styl życia swoich „panów”, co w efekcie otworzyło dla nich nowe możliwości i stało się przepustką do funkcjonowania w europejskim świecie. Podobnie mogą uczynić maszyny.



Na przykładzie programu Industrie 4.0 możemy doskonale zobaczyć, w jaki sposób ewoluuje przemysł. Kiedy był wprowadzany na rynek niemiecki w 2011 roku, miał być tylko sposobem, który pozwoli rywalizować z tańszą od niemieckiej, siłą roboczą z dalekiego wschodu.

Paradoksalnie jak twierdzi prezes Fanus Polska, pan Jędrzej Kowalczyk, to nie Stany Zjednoczone, ani nawet nie Europa stała się głównym odbiorcą maszyn i robotów przemysłowych, ale właśnie Chiny. Zdano tam sobie bowiem sprawę, że na dłuższą metę, niemożliwością jest wygrywać światowe przetargi i zdobywać międzynarodowe zlecenia, rywalizując tylko ceną, a ignorując jakość wykonania.

Z tego powodu rząd Chiński zachęca i wspiera tych przedsiębiorców, którzy decydują się na inwestycji w zakresie mechanicznych pracowników. Zasięg wsparcia jest tak duży, że nawet na ulicach miast możemy zobaczyć tysiące plakatów, które mają chwalić i zachęcać do pełnej robotyzacji fabryk. Pomoc rządowa nie polega wyłącznie na zachwalaniu. Każdy przedsiębiorca, który zdecyduje się na automatyzacje i robotyzacje swojej fabryki, może liczyć na bardzo duże profity, wypłacane mu z budżetu państwa.



Produkt inteligentny- nowe technologie



Współcześnie Industrie 4.0 to już nie tylko pomysł na mądrą fabrykę. To cała idea, która ma połączyć elektronikę i Internet z fabryką oraz wszystkimi etapami jej działania.



Przykładem takiego działania jest choćby premiera smartfona iPhone 4 marki Apple. Kiedy ten wchodził na rynek w 2010, wyprodukowano aż czternaście milionów jego egzemplarzy. Okazało się jednak już po oficjalnej prezentacji telefonu, że ten ma poważny problem z anteną. Mianowicie osoba użytkująca telefon, kiedy trzymała go w ręku, to zupełnie niechcący doprowadzała do zwarcia anteny, w wyniku czego sygnał po prostu zanikał. Doszło do tego, że producent wydał specjalne instrukcje, w których tłumaczył, jak należy właściwie trzymać telefon, żeby uniknąć zanikania sygnału. Ostatecznie okazało się jednak, że sam problem można rozwiązać za pomocą aktualizacji oprogramowania.

Ta została zresztą rozesłana do wszystkich użytkowników smartfona. To jeden z dowodów, że zarówno inteligentne fabryki jak też sam pomysł Industrie 4.0. Nie miałyby one bowiem racji bytu, gdyby nie potrafiły stworzyć produktów inteligentnych, które nie tylko pozwalają na wydłużenie ich życia, ale też są w stanie na odległość i bez konieczności wymiany danego produktu, wyodrębnić i rozwiązywać powstałe problemy.

Jak mówi dr Panasiuk, pozwala to zrezygnować ze wszelkich testów, które trwają latami i można szybciej zabrać się do produkowania danego produktu. Rozwiązanie problemów można zaś przenieść na czas eksploatacji. Dzięki temu nie pozwalamy wyprzedzić się konkurencji.



Dokładność



Jednak ta rewolucja byłaby niemożliwa, gdyby wcześniej nie powstały nowoczesne maszyny, które umożliwiły przeprowadzenie całego procesu. Jednak nawet dziś możliwości tych maszyn są w stanie nas mocno zaskoczyć. Jednocześnie, kiedy wyposażyliśmy je w czujniki oraz kamery termowizyjne, spowodowaliśmy, że nabyły one w pewnym sensie ludzkich zmysłów. Tłumaczy to Jędrzej Kowalczyk z Fanuc Polska, który mówi, że „Technologie na czele ze światłowodowymi laserami są niezwykle zaawansowane i coraz częściej wykorzystywane, a procesy druku 3D nieustannie się rozwijają”. Aktualnie najnowocześniejsze maszyny mają możliwości wyposażenia ich w sztuczną inteligencję, które pozwala im analizować wykonywane przez nich czynności, ograniczać zużycie energii, a nawet samodzielnie usprawniać wykonywaną pracę w zakresie najdrobniejszych nawet detali.



Współcześnie popularnym trendem jest tak zwany big learning. To określenie dotyczy tych maszyn, które zyskały umiejętność uczenia się. Na przykładzie wyjaśnia to Jędrzej Kowalczyk. Jeśli wrzucimy do kosza różne przypadkowe elementy, to system widzenia 3D pozwoli maszynom samodzielnie wyjąć nieznane im dotąd przedmioty. Dzięki sieci neuronowej maszyny są w stanie w ciągu kilku godzin przyswoić wiedzę, która jest niezbędna do wykonania danego zadania i to bez aktywności samych programistów czy ich pomocy. Dodatkowo sztuczna inteligencja sprawia, że roboty dzielą się ze sobą uzyskaną wiedzą.



Na targach w Hanowerze hitem okazał się na przykład maszyna, która była tak precyzyjna, że potrafiła samodzielnie dokonać obróbki danego materiału na poziomie atomowym. Największe targi robotyki na świecie, które odbywają się co dwa lata, przyniosły nam przełom w postaci robota, który jest w stanie skrawać bardzo precyzyjnie wszelkie elementy, w tym także te metalowe.



Industrie 4.0 w Polsce- nowe technologie



Procesy te nie omijają na szczęście też Polski.

Także u nas powstają bowiem już pierwsze zakłady przemysłowe, które realizują idee Industrie 4.0. Organizuje się też szereg dyskusji, paneli i debat na ten temat. Profesor Wojciech Paprocki ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie przyznaję, że przemysł rozwija się w niesamowicie szybkim tempie – „Mamy już w kraju także rozpoznane wyzwanie, jakim jest szkolenie zarówno w technikach, jak i na uczelniach wyższych absolwentów, którzy będą mogli nad tym całym procesem panować i potrafić go obsługiwać.” Według większości naukowców w ciągu najbliższej dekady także u nas nowoczesny zautomatyzowany przemysł stanie się czymś zupełnie powszechnym.



Co najważniejsze Polacy nie tylko kopiują rozwiązania, które dziś funkcjonują na zachodzie Europy, ale sami inicjują projekty, a nawet osiągają już pewne sukcesy w tej materii. Dodatkowo nasi specjaliści i absolwenci poszukiwani są współcześnie na światowych rynkach, jako atrakcyjni pracownicy i naukowcy. Można powiedzieć, że Polska przeżywa swoisty boom na robotykę, a o absolwentów wielu uczelni technicznych walczą najlepsze i największe firmy światowe. Jednocześnie w Europie wysoko ceni się polskie firmy (pozycjonowanie) w zakresie budowy maszyn, które mają nadzorować niektóre procesy. Chodzi tu na przykład o pakowarki. Przykładowo, jeśli kupujemy w sklepie opakowanie herbaty Lipton, które zawiera saszetki z różnego rodzaju smakami, to są one pakowane właśnie w Polsce i przez nasze firmy – dodaje dr Panasiuk.



Na nasze nieszczęście nie udało się jeszcze zlikwidować wszystkich barier, które uniemożliwiają rozwój technologiczny i robotyzacje przemysłu. Przede wszystkim polski przemysł za mało otrzymuje wsparcia ze strony rządu. Brakuje też niezbędnych środków finansowych. Państwo stosunkowo niemrawo działa w zakresie innowacyjnych rozwiązań. Problem jest też polityka obowiązująca w tej kwestii. W Polsce za innowacyjne uznaje się te rozwiązania, które są faktycznie rewolucyjne i nigdzie indziej nie były jeszcze stosowane. Tymczasem ta ostra definicja utrudnia rozwój w zakresie już sprawdzonych rozwiązań, które po prostu trzeba dostosować i ulepszyć.



Zainteresowany marketingiem internetowym dla swojej firmy?
+48 790-768-482, lub pisząc e-mail
info@rafalszrajnert.pl

SEO, pozycjonowanie, marketing internetowy, reklama płatna (facebook, google ads)



Rewolucja w automatyzacji- nowe technologie

Możemy śmiało powiedzieć, że smartfony spowodowały prawdziwą rewolucje, jeśli chodzi o rynek mobilnej telekomunikacji. Teraz Festo Motion Terminal chcę dokonać podobnej rewolucji, ale w technikach automatyzacji. Wynalazek, który powstaję, jest połączeniem elektroniki, oprogramowania i mechaniki i powoduje, że urządzenia pneumatyczne zmieniają się w prawdziwy element koncepcji Industrie 4.0. Mimo niepozornego wyglądu i w pewnym sensie banalnej i klasycznej konstrukcji mamy tu do czynienia z technologią opartą na światowych osiągnięciach technologii informacyjnej. Festo Motion Terminal to tylko jeden z przykładów i flagowy produkt koncernu Festo, który uznawany jest za swoistego lidera, jeśli chodzi o nowoczesne i rewolucyjne rozwiązania z zakresu automatyki przemysłowej i automatyzacji procesów. Aktualnie firma ta rocznie wprowadza do obrotu 100 nowych produktów i działając w 176 państwach, ma prawo do prawie trzech tysięcy patentów.



Maszyny już czyhają na nasze miejsca pracy – czy nadchodzi era robotów? Nowe technologie?

Całkiem niedawno jeden traktor zastąpił całą chmarę chłopów i zwierząt pracujących w pocie czoła w gospodarstwie rolnym, obecnie zwierzęta do celów pociągowych prawie wcale już nie są zaprzęgane.

Obecnie również okazuje się, że roboty są nie tylko tańsze w eksploatacji od zwykłych pracowników, ale też szybsze i dokładniejsze od nich, mogą spełnić taką samą rolę. I to na znacznie większą skalę.



Kawiarnia bez baristów? Proszę bardzo, w dzisiejszych czasach jest to już możliwe. W Cafe X składamy swoje zamówienie i momentalnie w ruch wprawiane jest ramię odpowiedniego robota. Bezgłośny obrót silników i kubek trafia we właściwe miejsce ekspresu do kawy. Kiedy tylko napełni się pyszną kawą dowolnego rodzaju, precyzyjne ramię robota błyskawicznie i bez uronienia nawet kropli trafia wprost do rąk klienta, który ją zamówił. Dowolna kawa, rekordowy czas, zero pomyłek. Widzimy same zalety takiego rozwiązania.



Cafe X jest jedną z głównych atrakcji znanego centrum handlowego Metron w San Francisco. Drugi lokal otwarto w Hong Kongu. Niewielki zespół pasjonatów, którzy stoją za całym nowatorskim projektem, jest wprost obsypywany pieniędzmi przez tuzy Doliny Krzemowej. Można się dziwić, że ludzie wolą kupować kawę od bezdusznego robota schowanego za szybką kawiarni, a nie od uśmiechniętego i uprzejmie nas obsługującego baristy. Kiedy jednak przychodzi do płacenia za swoją kawę, wszystko staje się jasne: kawa od robota jest niemal połowę tańsza.



Może się to wydawać mało znaczącą ciekawostką, ale rzeczywistość jest oczywiście zupełnie inna. Euro poseł Platformy Obywatelskiej - Michał Boni, przygotował już specjalne rezolucje Parlamentu Europejskiego nastawione na zmierzenie się z nowym problemem, jakim jest zastępowanie ludźmi robotami. Na razie jeszcze skala zjawiska nie jest duża, ponieważ w przeciągu najbliższych 2-3 lat obok 233 milionów europejskich pracowników pracować będzie około pół miliona robotów, ale proporcje dynamicznie się zmieniają i z każdym rokiem maszyn będzie coraz więcej.



Ramię robota - nowe technologie



Roboty z Cafe X to przede wszystkim długie ramiona, nie bez powodu przypominające urządzenia pracujące w fabrykach samochodowych. Tam liczba pracowników drastycznie spadła w połowie minionego wieku, kiedy George Devol i Joseph Frederick Engelberger zaczęli tworzyć ramiona robotów wyręczające ludzi w pracach o wysokiej powtarzalności i niskim poziomie komplikacji. Obaj panowie już w latach czterdziestych pracowali nad automatyzacją, a wielkim zwieńczeniem ich wysiłków było opatentowanie w 1954 roku ramienia hydraulicznego. Oznaczało to niemal koniec żmudnej pracy na taśmie, którą mocno krytykował już 1936 roku Charlie Chaplin.



Czasami pojawiają się propozycje wprowadzania podatków od robotów, ale w praktyce takie podatki są dodatkowym obciążeniem dla korporacji, co jest problemem politycznym, a do tego zmniejsza ich efektywność, co powoduje podniesienie ceny wytwarzanych przez nie produktów.



Droga do współczesnych robotów biegnie przez świat literatury science fiction. Wspomniani wcześniej amerykańscy wynalazcy spotkali się przypadkiem na przyjęciu w 1956 roku i razem opracowali pierwszą, na razie zupełnie mglistą koncepcję robota przemysłowego. Przed końcem dekady stworzyli wspólnie spółkę Unimation i niemal od razu sprzedali swojego pierwszego robota. Nabywcą była znana firma General Motors.



Sprzedanym dziełem było wspomniane już wcześniej hydrauliczne ramię Unimate, narzędzie zdolne do wyjmowania odlewów i potrafiące spawać punktowo wskazane części. Najpierw pojawiło się w jednej fabryce samochodowej, a potem jego kopie rozprzestrzeniły się po reszcie fabryk i zakładów produkcyjnych. Z czasem ramię hydrauliczne stawało się coraz bardziej kompaktowe i poręczne. W roku 1966 Engelberg zabrał je nawet do bardzo popularnego programu telewizyjnego, w którym nalewało piwo, grało w golfa, a nawet zostało wykorzystane do dyrygowania orkiestrą. Nie była to bynajmniej tylko rozrywka. W plebiscycie zorganizowanym w 2005 roku uznano ramię hydrauliczne za jeden z najważniejszych wynalazków w historii ostatniego półwiecza cywilizacji ludzkiej.



Sama firma Unimation nie była zbyt dużym sukcesem. Jej sprzedaż była stosunkowo niewielka, szybko została przejęta przez inne podmioty gospodarcze, a dynamiczny rozwój robotyki w Japonii sprawił, że amerykanie szybko utracili pozycję lidera. Sam Engelbert nie był też specjalnie nastawiony na jej rozwijanie. Sprzedał ją, kupił jacht i chciał żyć jak rentier. Długo nie wytrzymał, bo już 2 lata później oferował pudełka na kółkach – roboty HelpMate, które zastępowały w szpitalach pielęgniarki przy niektórych pracach. Ich niezdolność do rozpoznawania otoczenia oraz ogólna nieporadność spowodowana zbyt niskim poziomem ogólnej techniki tamtych czasów sprawił, że już w połowie lat osiemdziesiątych urządzenia trafiły do lamusa.



Kto myśli za robota?



Niepowodzenia HelpMate związane były z tym, że był w stanie zrobić tylko to, co dokładnie kazał mu zrobić człowiek.

Od tego czasu wiele wody w Wiśle upłynęło i obecnie roboty są już w stanie nie tylko rejestrować swoje otoczenie, ale także uczyć się i wyciągać wnioski, a potem jeszcze na tej podstawie podejmować całkiem autonomiczne decyzje. Roboty już dawno pokonały człowieka w szachach, a przed dwoma laty powstała pierwsza sztuczna inteligencja wygrywająca w znanej na całym świecie grze planszowej GO.Chociaż sztuczna inteligencja to określenie bardzo mocno nadużywane, uczące się algorytmy są w stanie zmieniać nasze życie. Tłumaczą dla nas teksty, grają na giełdzie, piszą algorytmy sportowe, a nawet prowadzą nasz samochód, robiąc to perfekcyjnie i z największą dokładnością.



Roboty zaczynają nas powoli wypierać w wielu dziedzinach gospodarczych. Nikogo nie dziwi, że roboty w liczbie 30 tysięcy zastąpiły sortujących przesyłki pracowników sklepu Amazon. Wielu ekspertów bije na alarm, w tym Thomas Friedman, który wskazuje, że nasze skupienie na Brexicie czy Trumpie powoduje niezauważanie zmieniających całą cywilizację trendów. Autor apeluje, by się nad tym pochylić zanim jeszcze napięcia społeczne wywołane daleko idącą automatyzacją zaczną się robić naprawdę skrajne. Parlament Europejski już podejmuje te kwestie i nie chodzi tylko o wspomnianą rezolucję europosła Boniego.



Trzeba tutaj rozważyć bardzo wiele kwestii i to nie czysto teoretycznych bądź hipotetycznych, ale brutalnie codziennych. Przykład najlepszy to chociażby odpowiedzialność za wypadki samochodowe. W minionym roku autonomiczny samochód zignorował nadjeżdżającą białą ciężarówkę, bo niedostatecznie odbijała się na tle nieba. Wbił się w nią z impetem i ogromną siłą. Kto jest winny temu wypadkowi? Kierowca? Samochód? Producent jego oprogramowania? Michał Boni nie jest do końca zainteresowany tak postawioną sprawą. Ważniejsze jest dla niego to, czy i jak ofiary uzyskają odszkodowanie. Uznaje on, że powinien powstać specjalny fundusz odszkodowawczy, w którym uczestniczyć muszą producenci i użytkownicy robotów. Warto też stworzyć czarne skrzynki dla robotów, by poznać dokładnie proces podejmowania decyzji przez nie, ale w pierwszej kolejności muszą być stosowne odszkodowania.



To oczywiście tylko jedna z możliwych opcji. W przyszłości ważniejsze jest to, by oprogramowanie robotów było pisane w oparciu o kontrolowane, etyczne rozkazy tak, by urządzenia te chroniły życie ludzkie i dobytek ludzi, ale też dbały na przykład o dane osobowe.



Opodatkować roboty?


Rzut okiem na sortownie Amazona: pomiędzy wysokimi półkami śmigają niewielkie pomarańczowe roboty zbierające towary z półek i wiozące je do strefy pakowania. Przeszło 1,5 miliona produktów jeszcze do niedawna było obsługiwanych przez pracowników w meleksach, ale roboty okazały się lepsze.

Pracują szybciej, nie narzekają, nie popełniają błędów, a na dobę potrzebują tylko godzinę wypoczynku przeznaczoną na ładowanie. Zdobycie robotów nie było oczywiście prostą sprawą. Na zakup firmy zajmującej się ich produkcją Jeff Bezos, twórca Amazona, wydał ponad 750 milionów dolarów. Eksperci prognozują, że jeśli cała transakcja już się nie spłaciła niższymi kosztami pracy, stanie się to niemal natychmiast. Taka sytuacja jest jednak często postrzegana jako nieuczciwa konkurencja.

Michał Boni, ale też na przykład Bill Gates, podkreślają, że osoba zatrudniająca ludzi płaci im pensje oraz odprowadza za nich podatki. W przypadku pracowników-robotów żadnych takich obciążeń nie ma i coraz częściej postuluje się, by je wprowadzić.

Robot jest bowiem nie tylko wydajniejszy, ale jeszcze tańszy w eksploatacji. Nie da się z nim konkurować. Gates przekonuje, że chociaż innowacje nie są złe same w sobie, proces wypierania ludzi z rynku pracy przez roboty jest niebezpieczny i powinien zachodzić stopniowo. Powinniśmy sobie dać czas na przemyślenie nowej sytuacji, a nie tylko bezmyślnie pogłębiać coraz bardziej dostrzegalne problemy społeczne.



Politycy cały czas zmieniają zdanie na ten temat. Najlepszym przykładem jest tutaj wielokrotnie wspominany europoseł Boni, który początkowo był przeciw opodatkowaniu robotów, ale jego opinia szybko ewoluuje w kierunku argumentacji Gatesa.



Robot a osoba - nowe technologie

Robotyka to wciąż odległa przyszłość? Zdecydowanie nie. W USA jest 181 tysięcy taksówkarzy, 650 tysięcy kierowców autobusów i kilka milionów innych osób pracujących jako kierowcy w różnym zakresie, na przykład na stanowisku dostawcy. Do tego można doliczyć 600 tysięcy kierowców Ubera. Wszyscy oni mogą stracić źródła dochodu przez autonomiczne samochody. Jest to wizja realna w ciągu zaledwie kilku lat, chociaż pewnie potrwa to o wiele dłużej.



Isaac Asimov, pisarz science fiction, stworzył słynne trzy prawa robotyki, z których pierwsze i najważniejsze mówi, że robot nie może skrzywdzić człowieka. Jest to zagadnienie dwutorowe. Po pierwsze, robot nie może nikogo zranić, nawet jeśli człowiek będzie wchodził robotowi w drogę, drażnił go, przeszkadzał mu w pracy. Kwestie współpracy z robotami, komunikowania się z nimi zwykłych osób to realny, rzeczywisty problem. Druga kwestia to problem ekonomiczny. Robot poprzez zabranie człowiekowi pracy, krzywdzi go. Konieczne jest przeciwdziałanie takiej sytuacji poprzez odpowiednie szkolenia i zmiany społeczne oraz gospodarcze wśród społeczeństwa.



Nowy, wspaniały świat robotyki może być naprawdę dziwny, ponieważ pojawiają się nawet pomysły, by oprócz osób prawnych i fizycznych pojawiły się jeszcze osoby elektroniczne. Nie oznacza to oczywiście, że w przyszłości wszyscy muszą być programistami i nasze życie będzie ograniczone do współpracy z robotami. Ważne będzie jednak, by je realnie rozumieć, ponieważ będą one elementem codzienności. Trzeba będzie przygotować cały system edukacji do tego zadania. Zwykły człowiek będzie musiał się odnaleźć w świecie robotów, a programista będzie musiał wiedzieć, jak działać etycznie, by tworzyć dobre algorytmy.



W tym miejscu zaczynamy już powoli bardziej wchodzić w świat fikcji i samonapędzającego się strachu niż rozwijającej się nauki. Przypomina się wybitne dzieło Asimova, „Ja Robot”, w którym pragnący zrównania praw z ludźmi robot dopiął swego dopiero, gdy stał się śmiertelny ze względu na poważne uszkodzenia, jakie sam sobie zadał. Niektórzy naukowcy zapowiadają, że rodzaj ludzki w swojej obecnej postaci nie będzie już istniał. Zmarły niedawno Stephen Hawking straszył światem podobnym do tego z filmów o terminatorze. Jeszcze inni naukowcy przewidują erę cybernetyczną, w której krzem będzie się łączył z ludzkimi tkankami w celu stworzenia człowieka 2.0 na modłę „Neuromancera”.



Na pewno stoją przed nami wyzwania i konieczność odpowiedzenia sobie na pytanie, w jaki właściwie sposób będziemy panować nad istotami stworzonymi naszymi rękami, ale szybszymi, silniejszymi, a za niedługo także znacznie inteligentniejszymi od nas? W rzeczy samej, już dzisiaj roboty nie wychodzą spod ręki naszej, ale innych robotów.



Można się dodatkowo spodziewać uzewnętrznienia najgorszych ludzkich instynktów, na przykład religii, która też będzie miała coś do powiedzenia w dziedzinie rozwijającej się robotyki. Tym niemniej, niezależnie od naszych starań, rozwój będzie postępował i stawiać należy pytanie nie o to, czy powinniśmy podążać w kierunku masowej robotyki, ale o to, w jaki sposób kroczyć tymi ścieżkami i które z nich wybierać, aby rozwój ten był dla społeczeństwa jak najkorzystniejszy. Puszka Pandory została już otwarta i co bardzo ważne, nadzieja nie jest bynajmniej jedyną pozytywną rzeczą, jaka z niej uciekła, ale nie da się ukryć, że strachu i niepewności powinno być bardzo dużo. Powinno być, bo nie zawsze jeszcze rozumiemy, co się znajduje przed nami i na co musimy się przygotowywać.



Zainteresowany marketingiem internetowym dla swojej firmy?
+48 790-768-482, lub pisząc e-mail
info@rafalszrajnert.pl

SEO, pozycjonowanie, marketing internetowy, reklama płatna (facebook, google ads)

Podziel się!
Rafał Szrajnert- uniqueSEO team
Rafał Szrajnert- uniqueSEO team
UniqueSEO to najlepsza agencja marketingowa w Polsce. Tworzymy i kreujemy udane kampanie, pozycjonowanie, SEO i całą strategię internet marketing. Nie czekaj, dołącz do nas!