Dlaczego większość firm traci pieniądze na Google Ads
Hook:
Zawartość strony
- Większość firm TRACI pieniądze na Google Ads
- I problemem NIE jest Google
- Problemem jest sposób myślenia właścicieli
1. Google Ads to NIE jest magia
- Reklamy tylko wzmacniają to, co już działa
- Słaba oferta = szybciej spalony budżet
- Ads nie naprawią złego biznesu
2. Brak fundamentów biznesowych
- Słaba strona / landing
- Brak opinii / zaufania
- Zbyt niska marża
- Brak LTV (powracających klientów)
3. Zbyt szerokie targetowanie
- „Chcemy wszystkich” = brak wyników
- Brak ICP (idealnego klienta)
- Brak konkretnego komunikatu
4. Rozproszenie (za dużo rzeczy naraz)
- Za dużo produktów / usług
- Za dużo kampanii
- Za mało danych → brak optymalizacji
5. Skróty (największy killer)
- Brak śledzenia konwersji
- Optymalizacja pod kliknięcia zamiast sprzedaży
- Słabe kreacje (wrzucone „byle co”)
- Brak dedykowanych landingów
6. „Set & forget”
- Kampanie nie są optymalizowane
- Brak testów:
- nagłówków
- ofert
- landingów
- Brak pracy na danych
7. Kopiowanie konkurencji
- Te same teksty
- Te same komunikaty
- Zero wyróżnienia → decyzja klienta = przypadek
8. Brak zrozumienia ekonomii
- Większość kampanii NIE działa na początku
- Wygrywasz jednym „winnerem”
- Skala pokrywa straty
9. To jest gra konkurencyjna
- Jeśli jesteś „średni” → jesteś na 0
- Wygrywają tylko lepsi:
- lepsza oferta
- lepszy marketing
- lepszy system sprzedaży
Większość firm traci pieniądze na Google Ads.
- Większość firm TRACI pieniądze na Google Ads
- I problemem NIE jest Google
- Problemem jest sposób myślenia właścicieli
DLACZEGO WIĘKSZOŚĆ FIRM TRACI PIENIĄDZE NA GOOGLE ADS
Większość firm, które próbują Google Ads,
faktycznie traci pieniądze.
I frustrujące jest to, że nie dlatego,
że Google Ads u nich nie działa.
Dlatego, że większość firm popełnia te same błędy.
W tym filmie przeprowadzę Cię przez
największe powody, dla których firmy tracą pieniądze na Google Ads —
i co zamiast tego powinieneś robić,
jeśli naprawdę chcesz na tym zarabiać.
Okej, pierwszy duży błąd, który widzę u firm na Google Ads —
zwłaszcza u tych, które dopiero zaczynają —
to traktowanie Google Ads jak magii.
Jest pewna koncepcja, którą naprawdę ważne jest zrozumieć
jeśli chodzi o Google Ads lub jakąkolwiek formę reklamy.
Reklamy wzmacniają to, co już działa.
Twoje Google Ads — żadna forma reklamy —
nie naprawią złego biznesu.
Nie naprawią złej oferty.
Jeśli masz słabą ofertę,
jeśli oferujesz coś, czym ludzie nie są zainteresowani —
nie chcą tego kupić,
nie chcą zostać leadem —
to płacenie za pokazywanie tego ludziom
to po prostu wyrzucanie pieniędzy.
To nie wygeneruje leadów i sprzedaży, których chcesz.
Musisz mieć coś, czym ludzie są naprawdę zainteresowani —
coś, o czym wiesz, że konwertuje,
zamienia się w leady, zamienia się w sprzedaż —
i wtedy Google Ads pozwala Ci to wzmocnić
i potencjalnie zdobyć znacznie więcej leadów i sprzedaży.
Możesz oczywiście używać Google Ads do testowania.
Może teraz masz słabą ofertę.
To nie znaczy, że nie powinieneś w ogóle reklamować.
Może chcesz działać z małym budżetem,
testować różne oferty,
dopracowywać je,
rozgryzać różne elementy —
i dojść do punktu, w którym mówisz:
„No właśnie. Czujemy, że mamy dobry model biznesowy.”
Mamy coś, czym ludzie są zainteresowani w tej cenie.
Wiemy, jak to oferować.
I wtedy — po przejściu przez ten etap testowania —
będziesz w stanie naprawdę wzmocnić i skalować swoje kampanie.
Ale musisz najpierw do tego dojść.
To nie jest magia.
Nie możesz wyjść z sytuacji, w której nie możesz nic sprzedać,
nagle uruchomić kampanię Google Ads
i oczekiwać, że to zadziała jak czary.
To jest mało prawdopodobne.
Musisz też umieścić Google Ads
we właściwym miejscu w szerszym kontekście biznesowym.
Potrzebujesz, żeby elementy wspierające były dobre.
Potrzebujesz dobrej strony internetowej, dobrego landing page’a.
Jeśli kierujesz ludzi z reklam Google na stronę,
która po prostu wygląda kiepsko —
nie jest przekonująca,
nie ma wskaźników wiarygodności,
nie ma odpowiednich sygnałów, jak opinie klientów i tym podobne —
jest bardzo mało prawdopodobne, że to zadziała.
To nie jest magia.
Google Ads ma swoje miejsce.
Może przyciągnąć fantastyczny, wysokointencyjny ruch —
ale pozostałe elementy też muszą być na miejscu.
Musisz też upewnić się, że masz wystarczającą marżę,
żeby móc sobie pozwolić na płacenie za pozyskiwanie klientów.
Wyobraź sobie warsztat samochodowy, który walczy ceną z konkurencją —
ma 10% marży brutto.
Przy takich liczbach bardzo ciężko sprawić,
żeby Google Ads się opłacało —
bo po prostu za mało zarabia na kliencie,
żeby pokryć koszt jego pozyskania — szczególnie na skalę.
Im lepiej potrafisz zamienić jednorazowy zakup
w naprawdę wartościowego klienta na całe życie —
kogoś, kto wraca i kupuje ponownie,
kto zostaje długo przy Twoim produkcie lub usłudze subskrypcyjnej,
kogoś, kto poleca sąsiadom, znajomym, rodzinie —
tym większą różnicę to robi w wynikach Google Ads.
To są szerokie elementy biznesowe.
Google Ads nie działa w próżni.
Jednym z największych przykładów tego są opinie w Google.
Wpisz sobie „hydraulik Warszawa” albo „dentysta Kraków” —
i porównaj firmy z czterema gwiazdkami z tymi, które mają cztery i pół.
Jeśli Twoje opinie są słabe —
ludzie nie lubią tego, co oferujesz —
to negatywnie wpłynie na Twoje wyniki Google Ads.
I żadna kampania, nawet najlepsza, tego nie przeskoczy.
Następny błąd, którego chcesz unikać,
to rozpraszanie się na wszystko.
Nie próbuj reklamować wszystkiego, co oferujesz —
wszystkich produktów, wszystkich usług,
wszystkim, którzy mogliby być zainteresowani.
Musisz być znacznie bardziej konkretny.
I są dwa elementy tego podejścia.
Pierwszym jest wyraźne określenie swojego ICP —
idealnego profilu klienta.
Nie każdy, kto mógłby kupić ten produkt —
ale kto są Twoimi najlepszymi klientami?
Ci, którzy wydają najwięcej przy zakupie,
wracają i wydają znowu i znowu,
polecają Cię, zostawiają świetne recenzje?
Skupmy się właśnie na nich.
Weźmy przykład — firma remontowa w Trójmieście.
Zamiast reklamować się do wszystkich,
którzy wpisują „remont mieszkania” —
skup się na właścicielach mieszkań pod wynajem,
którzy robią remont pod inwestycję.
Inna bolączka, inny budżet, inny język komunikacji.
Gdy masz to jasne w głowie,
możesz dostosować cały przekaz marketingowy do tych konkretnych ludzi.
Więc wyraźnie ich zdefiniuj.
Stwórz przekaz, który naprawdę pomaga Ci
wyróżnić się i odróżnić od konkurencji.
Szczególnie gdy myślisz o reklamach w wyszukiwarce Google —
ile razy szukałeś czegoś i wszystkie reklamy wyglądały dokładnie tak samo?
Konkurenci używają praktycznie identycznego języka.
Jednym ze sposobów na naprawdę wyróżnienie się
jest powiedzenie: idziemy po ten konkretny segment
i będziemy mówić do nich wprost.
Polecam też — szczególnie gdy zaczynasz z Google Ads —
skupić się na jednym lub dwóch, może kilku produktach lub usługach,
zamiast na wszystkim.
I to z dwóch powodów.
Po pierwsze — pozwoli Ci to prowadzić mniej kampanii, mniej grup reklam.
To konsoliduje dane,
co oznacza, że Google lepiej potrafi optymalizować.
Oznacza też, że szybciej dowiesz się —
czy ta reklama działa?
Czy ta oferta działa?
Jeśli reklamujesz poza wyszukiwarką — czy ta kreacja działa?
Zamiast mieć konwersję tu, konwersję tam —
masz wszystkie konwersje skonsolidowane.
Więcej danych. Lepsze decyzje.
Ale to też pomaga jeśli chodzi o czas, energię i skupienie.
Znacznie łatwiej powiedzieć:
„Będę reklamować ten jeden produkt lub te dwa produkty.
Włożę dużo czasu i wysiłku w dopracowanie ich.”
Niż próbować to samo robić dla całej gamy produktów czy usług.
Wszyscy mamy ograniczone zasoby i przestrzeń w głowie.
Wolę, żebyś robił jedną lub dwie rzeczy naprawdę dobrze,
niż robił wiele rzeczy przeciętnie.
Błąd numer trzy, który widzę u reklamodawców Google cały czas,
to skracanie drogi.
Częściowo dlatego, że wierzą w błąd numer jeden —
że Google Ads to magia.
Myślą więc: „Pójdę na skróty.
Nie będę wszystkiego prawidłowo ustawiać.
Spróbuję jak najszybciej uruchomić kampanię —
bo jak tylko ją puszczę, Google Ads zadziała jak magia
i dostanę mnóstwo leadów i sprzedaży.”
Tak nie jest.
Musisz poświęcić czas i zrobić rzeczy porządnie.
Przejdźmy przez konkretne skróty, których nie polecam.
Pierwszy: nieskonfigurowanie właściwego śledzenia konwersji.
Bez tego nie możesz zobaczyć,
kto dokonuje zakupu,
kto staje się leadem,
kto wyzwala zdarzenie konwersji.
Reklamodawcy bez tego nie mogą prowadzić kampanii
zoptymalizowanych pod to, czego naprawdę chcą —
czyli zazwyczaj leady i sprzedaż.
Zamiast móc używać strategii takich jak
„maksymalizuj liczbę konwersji” lub „maksymalizuj wartość konwersji” —
będą optymalizować pod jak najwięcej kliknięć w link.
System Google Ads jest bardzo dosłowny.
Jeśli mówisz mu, że chcesz kliknięcia —
znajdzie Ci ludzi, którzy klikają,
ale w wielu przypadkach nie konwertują.
Jeśli mówisz, że chcesz leadów, chcesz sprzedaży —
i masz prawidłowe śledzenie konwersji,
żeby Google wiedział, jak to wygląda —
masz znacznie większą szansę na zdobycie leadów i sprzedaży.
Inny skrót, który często widzę:
gdy reklamodawcy rozszerzają się poza kampanie w wyszukiwarce
i przechodzą do kampanii Performance Max —
nie poświęcają czasu i wysiłku
na elementy wizualne potrzebne do dobrego działania tej kampanii.
Po prostu chwytają pierwsze lepsze zdjęcie produktu lub usługi,
może jakiś filmik ze strony —
i wrzucają to bez zastanowienia,
myśląc: „Świetnie, mam uruchomioną kampanię Performance Max.”
To oczywiście nie przyniesie nawet zbliżonych wyników
w porównaniu do celowego tworzenia zdjęć i filmów.
Dziś możesz używać AI do wykonania większości tej pracy.
Możesz współpracować z twórcami z TikToka czy Instagrama,
by tworzyć wysokiej jakości materiały wideo —
co może zrobić ogromną różnicę.
Musisz mieć przemyślaną strategię kreatywną
i pamiętać, że właśnie to zobaczą Twoi potencjalni klienci.
To zdecyduje, czy podejmą działanie, czy nie.
Kolejny skrót, którego polecam unikać:
nietworzenie dedykowanych landing page’y dla swoich ofert —
i zamiast tego kierowanie wszystkich, niezależnie od tego, co reklamujesz,
na stronę główną lub istniejący landing page.
Poświęcenie odrobiny dodatkowego czasu,
żeby upewnić się, że jest spójność między tym, co oferujesz w reklamie,
a treścią landing page’a —
to jeden z najszybszych sposobów na poprawę konwersji.
Chodzi o zwiększenie trafności między tymi dwoma elementami
i upewnienie się, że nie ma żadnej rozłączności.
Następny, bardziej zaawansowany skrót:
niepoświęcanie czasu na zdefiniowanie swoich klientów o wysokiej wartości,
niepowiadamianie Google, kim są,
i nieużywanie tego do dostosowania strategii ustalania stawek.
W ten sposób mówisz Google:
„Hej, jestem gotów zapłacić więcej za pozyskanie tych klientów,
bo będą warte znacznie więcej dla mojego biznesu.”
Gdy już zdobędziesz trochę klientów przez Google Ads,
powinieneś móc filtrować ich według wartości —
powiedzieć: z wszystkich naszych klientów,
te 10% wydaje trzy razy tyle, pięć razy tyle, dziesięć razy tyle —
i zostają znacznie dłużej, częściej wracają.
Możesz stworzyć dedykowaną listę klientów o wysokiej wartości,
wgrać ją do swojego konta Google Ads
i dostosować strategię licytacji,
żeby celować konkretnie w tych ludzi —
i płacić więcej za ich pozyskanie,
bo wiesz, że są wiele razy więcej warci dla Twojego biznesu.
Błąd numer cztery:
traktowanie Google Ads jako platformy „ustaw i zapomnij”.
Myślę, że zdarza się to w Google Ads częściej niż na innych platformach
właśnie przez sieć wyszukiwania.
Ludzie myślą: „Skoro moje reklamy wyświetlają się tylko tym,
którzy aktywnie szukają — nie muszę ich aktualizować.”
To jest zupełnie fałszywe przekonanie,
które naprawdę zaszkodzi Twojemu potencjałowi z Google Ads.
Najlepiej działające kampanie nie zostały stworzone i porzucone.
Zostały stworzone i udoskonalane.
Optymalizowane w czasie.
Jest szereg działań, które chcesz regularnie wykonywać.
Dodawaj nowe słowa kluczowe wykluczające
na podstawie raportu wyszukiwanych haseł.
Polecam sprawdzać ten raport kilka razy w tygodniu.
Sprawdzaj wszystkie wyszukiwania, przez które pokazują się Twoje reklamy.
Często znajdziesz wiele, przy których myślisz:
„Nie chcę, żeby moje reklamy wyświetlały się dla tego.”
Dodaj je jako wykluczenia.
Ciągle testuj nowe nagłówki i rozszerzenia.
Testuj nowe kreacje, jeśli reklamujesz poza siecią wyszukiwania.
Testuj nowe oferty.
Może poprawki na landing page’u lub stronie.
Możesz testować: to ustawienie kontra tamto ustawienie.
Sprawdzaj, co działa lepiej.
Przez kolejne rundy testów zyskujesz jasny obraz —
„Aha, nasi odbiorcy są znacznie bardziej zainteresowani
tym elementem naszego produktu niż tamtym.
Gdy to eksponujemy — mamy lepszy współczynnik konwersji.”
Świetnie. Używaj tego.
Ucz się i przejdź do kolejnego elementu.
Możesz wziąć kampanię Google Ads, która działa na poziomie 2,5x ROAS,
i w ciągu kilku miesięcy — poprzez kolejne rundy testów —
doprowadzić ją do 5x, 6x ROAS.
Widziałem to wielokrotnie.
Nie traktuj swoich reklam jako czegoś, co ustawi się i zapomni.
Błąd numer pięć: robienie dokładnie tego samego co konkurencja.
Ile razy szukałeś czegoś w Google
i treść wszystkich reklam była praktycznie identyczna?
Żaden element różnicujący.
Wpisz sobie „kancelaria prawna Poznań” albo „szkolenia Excel Warszawa” —
i zobaczysz, o czym mówię.
Czy ktoś kliknie Twoją reklamę czy konkurenta
zależy wtedy tylko od pozycji na stronie lub szczęścia.
Nie chcesz zostawiać wyników Google Ads przypadkowi.
I myślę, że to się pogarsza teraz,
gdy tak dużo kopii reklam jest generowanych przez AI —
bo wtedy w jednej niszy, w jednej branży,
gdy Google rekomenduje nagłówki i opisy —
bazuje na dotychczasowych najlepszych wynikach w całej niszy.
Łatwo skończyć na tym,
że wszyscy w danej branży mówią dokładnie to samo.
Musisz znaleźć sposób, żeby się wyróżnić.
Nie musisz być kontrowersyjny,
nie musisz ryzykować reputacją marki —
ale możesz napisać coś zupełnie innego
niż to, co robi Twoja konkurencja.
Podejdź z innego kąta.
Włóż trochę więcej osobowości.
I szczerze — większość czasu to nie zadziała.
Nie będzie działać tak dobrze
jak standardowe, nudne, oczekiwane nagłówki.
Ale od czasu do czasu znajdziesz opcje,
które działają znacznie lepiej —
które naprawdę trafiają —
i to może być kompletna zmiana gry
dla Twoich wyników Google Ads.
Następny błąd: niezrozumienie ekonomiki Google Ads.
Myślę, że ten błąd sprawia,
że więcej firm próbuje Google Ads,
traci trochę pieniędzy i rezygnuje —
niż jakikolwiek inny błąd z tej listy.
Mają błędne oczekiwania,
które skazują ich na porażkę.
Gdy rzeczy nie są takie, jak oczekiwali — rezygnują.
Zamiast kontynuować i dojść do punktu,
w którym Google Ads może działać dla ich biznesu.
Pozwól, że wyjaśnię, jak to naprawdę działa.
Większość kampanii Google Ads jest nierentowna.
I to jest okej.
Bo możesz testować małymi kwotami te, które nie działają —
a gdy znajdziesz zwycięzcę, możesz go masowo skalować.
Dajmy sobie jakieś liczby.
Powiedzmy, że uruchomiłeś 10 nowych kampanii Google Ads.
Wydałeś 2000 złotych na każdą — i wszystkie zawiodły.
Żaden lead, żadna sprzedaż.
Wydałeś łącznie 20 000 złotych i nic z tego.
Ale potem uruchamiasz jedenastą kampanię —
też zaczynasz od 2000 złotych —
i ona działa.
Generuje powiedzmy 5-krotny zwrot z wydatków na reklamę.
Wydałeś 2000 zł. Wygenerowałeś 10 000 złotych przychodu.
Ciągle jesteś na minusie biorąc pod uwagę poprzednie porażki.
Ale bierzesz tego zwycięzcę i skalujesz go.
Przez tygodnie, miesiące, może lata —
wydajesz dziesiątki tysięcy, może 400 000 złotych na tę kampanię.
Załóżmy, że 5-krotny ROAS spada — bo to realistyczne.
Przyjmijmy, że spada do 4-krotnego.
Z 400 000 złotych wydanych wygenerowałeś 1 600 000 złotych przychodu.
Ten jeden zwycięzca pokrył 10 porażek — wielokrotnie.
I tak to działa.
Większość czasu to nie działa —
ale gdy zadziała, możesz wygrać tak duże —
bo Google Ads jest zazwyczaj tak skalowalny —
że pokrywa wszystkie straty.
Pomyśl o tym jak o inwestowaniu na giełdzie.
Nie każda spółka, którą kupujesz, rośnie.
Ale jedna dobra inwestycja potrafi pokryć wszystkie straty z nawiązką.
Łatwo patrzeć na Google Ads binarnie:
to zadziałało, to nie zadziałało.
Nie patrz na to w ten sposób.
Asymetryczna natura tego systemu oznacza,
że możesz przegrywać zdecydowaną większość czasu —
i nadal wygrać ogólnie.
Ostatni błąd: niezrozumienie tego, co jest potrzebne, żeby wygrać z Google Ads.
Google Ads — jak każda inna forma reklamy online,
jak marketing generalnie —
to konkurencyjny krajobraz.
Żeby wygrać, żeby osiągać świetne wyniki —
musisz być lepszy od swojej konkurencji.
Jeśli pomyślisz o kosztach Google Ads w swojej niszy —
są ustalane przez podaż i popyt, przez standardowe siły rynkowe.
Średni koszt konwersji w Twojej branży
zazwyczaj będzie gdzieś w okolicach punktu rentowności
dla przeciętnego reklamodawcy w tej niszy.
Jeśli jesteś mniej efektywnym reklamodawcą niż średnia —
nie jesteś w stanie nawet osiągnąć progu rentowności.
Przestajesz reklamować.
Jeśli jesteś przeciętny, jeśli Twoja kampania jest podobna do konkurentów —
najprawdopodobniej będziesz mniej więcej na granicy rentowności.
Żeby naprawdę zarabiać — musisz być lepszy.
Jak robić lepszy długoterminowy biznes niż konkurencja?
Upsell. Sprawić, żeby kupowali ponownie.
Mieć lepszy produkt lub usługę.
Zdobywać polecenia.
Pomyśl o tym tak:
jeśli konkurencja pozyskuje klienta za 300 złotych i na nim zarabia —
a Ty pozyskujesz go za 300 złotych, ale on wraca do Ciebie trzy razy —
wygrywasz.
Jak działać lepiej od strony marketingowej?
Jak sprawić, żeby Twoja kopia reklamowa była bardziej atrakcyjna?
Żeby kreacja była wyższej jakości?
Musisz być lepszy od konkurencji.
Liczba klientów w Twojej branży jest ograniczona —
i masz konkurentów, którzy na nich polują.
Jeśli chcesz wygrać i osiągnąć naprawdę wysokie wyniki
z Google Ads i biznesu ogólnie —
musisz robić to lepiej.
To jest krajobraz konkurencyjny.
Musisz to zrozumieć i zapytać siebie:
„Jak sprawić, żeby moje rzeczy były lepsze?”
Nie: „No tak, wygląda okej.
Landing page jest podobny do konkurentów — chyba wystarczy.”
Możesz tak działać. Może to być dla Ciebie opłacalne.
Ale nie osiągniesz masowego sukcesu, za którym prawdopodobnie gonisz.
Jeśli subskrybujesz mój kanał —
będę dostarczał Ci informacje, które dadzą Ci tę przewagę.
Jeśli chcesz,
żeby Twoje kampanie nie tylko „działały”,
ale realnie przynosiły pieniądze,
to musisz przestać myśleć o reklamie
jak o narzędziu…
i zacząć myśleć o niej
jak o systemie.
I wtedy wszystko się zmienia.
